Absolutnie-żaden-znak-związany-z-religią na drogę…
Obudził mnie dziś lament. Przekręciłem się na drugi bok, ale nadal słychać było jęki i krzyki.
“Idź stąd…” – wymamrotałem. “Mówiłem, że dziś nie chcę…” :: mamrot ::
Głośniejszy krzyk i eksplozja obudziła mnie na dobre.
“… ale nie wypluwaj!” – krzyknąłem nie w pełni świadom, co robię.
Wybuchła panika w państwie Polskim. Otóż dziś dowiedziałem się, że zamieniamy się w państwo wyznaniowe. Chodzi oczywiście o pomysł, żeby zrobić małą zabawę z Ctrl+C & Ctrl+V na godle państwowym. Ukrzyżować orzełka, jak stwierdzili co niektórzy.
Tak więc zrobiłem sobie spory zapas kawy, kanapeczek z gęsią i śliwką i uradowany, że coś się będzie działo, wyjrzałem przez okno.
A tam nic. Kompletnie nuda. Taka, kurwa mać, typowo jesienna. Ot, gdzieś w krzakach ruchały się psy, jakiś bej leżał obok swojego wczorajszego śledzika (bynajmniej nie tego z naszejmyślnikklasykropkapeel). Nikt nikogo nie biczował, nie było samosądów niewierzących, rozpustnicy nie czołgali się z wyprutymi flakami i odciętymi penisami. Ba, nawet żadnego murzyna nie spalili! (Dlaczego mieli by to zrobić? Nie wiem, ale pewnie byłoby fajnie.) Poczułem się rozgoryczony. Tyle kawy poszło na nic!
Chwilę potem dowiedziałem się, co też mnie wyrwało ze snu. To te rozlazłe cipki z BLIPa oznajmiały światu, że mamy tu apokalipsę. Niestety się troszkę przeliczyli, bo tak naprawdę chyba nikt nie brał tego pomysł na serio. No, może oprócz prezydenta… Jeśli coś się zmieniło, to proszę mnie doinformować, bo jestem zbyt leniwy, żeby sobie poszukać informacji.
I tak pomyślałem – co z krzyżami w urzędach lub szkołach? Bo wiedziałem, że ten temat wróci. Nie myliłem się, bo zaraz Ci walczący o wiarę w nic wyskoczyli przed szereg, robiąc z siebie kretynów. Chcecie powiedzieć, że mamy zmusić ludzi, żeby zdjęli znak swojej religii, ingerując w ich wolność poprzez ograniczanie jej?
Zanim pojawią się jakiekolwiek głosy dyskusji tutaj, na blogu, zakończę wasze jałowe gdybania, co by tu z tym fantem zrobić. Powinna być przyjęta zasada “Cuius regio, eius religio”. Dla niedouczonych z lekka – “Czyja władza, tego religia”. Dla niedouczonych wybitnie – już tłumaczę. Na przykład dyrektor szkoły określa, czy można wieszać jakiekolwiek znaki religijne. I tyle. Przecież krzyż nie gryzie. A jeśli brakuje Ci na ścianie go, to zawieś swojemu dziecku, żeby miał przy sobie. A jeśli kole w oczy jego obecność (tudzież: brak) – cóż, widać gówno wiesz, czym jest tolerancja.
Filed under: Uncategorized | Leave a Comment
Tagi: ateizm, godło, katolicyzm, krzyż, Polska
No Responses Yet to “Absolutnie-żaden-znak-związany-z-religią na drogę…”